Ucieczka od siebie

27 marca 2013

Odkąd pamiętam, zawsze było jakieś ale – to wspomnienie internauty doskonale obrazuje egzystencjalny mankament człowieka. Zawsze jest coś nie halo. Jestem brzydki, brakuje pieniędzy, nigdy nie spełnię swoich marzeń, ona/on mnie nie kocha, poszedłem na politologię, a trzeba było na socjologię… Ludzie mają tendencję do patrzenia na siebie pod kątem braku spełnień. Chcieliby być ładniejsi, bogatsi, mieć szerszy horyzont zainteresowań. Chcieliby być lepsi. Tu z pomocą, niczym rycerz na białym koniu, nadchodzi zbawienie – Internet. A właściwie szereg usług, jakie się z nim wiążą. Chcesz być ładniejszy, inteligentniejszy, bogatszy? W Sieci tkwi kilkaset tysięcy – jeśli nie milionów – punktów, które ci w tym pomogą. W tych miejscach zaczynasz od zera, nie ma czegoś takiego jak błędy przeszłości. Jesteś tylko ty i to, co o sobie napiszesz. Te punkty to różnego rodzaju fora dyskusyjne, komunikatory i już nieco archaiczny przy nich e-mail. Podczas rozmów przy użyciu Gadu-gadu, ICQ czy mIRC (popularne komunikatory) tworzysz samego siebie wyłącznie słowami (przynajmniej na początku).

Uzależnienie wygrywa

7 marca 2013

Jednak popadanie w e-nałogi nie wiąże się tylko z wyrośnięciem na zamkniętego w sobie frustrata, który położył nad wszystkimi możliwościami rozładowania stresu siedzenie przy komputerze. Uzależnione osoby prowadzą także normalne życie, zakładają rodziny, wychowują dzieci, a w ich niepisanym rozkładzie dnia, wygrawerowanym w psychice, tkwi czas beztroskiego surfowania po cyfrowych falach Internetu. Dopiero gdyby na stałe odciąć im połączenie z globalną Siecią, ich nałóg wyszedłby z ukrycia, wywołując złość, przygnębienie, złe samopoczucie, czy nawet panikę. Odnotowuje się także coraz więcej przypadków rozbitych rodzin z powodu komputera. Małżonkowie zatracają się klikając myszką po monitorze, nie interesując się rodziną, domem ani samym sobą. Komputer i internet staje się jego światem, pierwszą potrzebą, codziennym priorytetem, wszystkim. Zaczyna się najgorszy etap, którego bez pomocy nie uda mu sie zatrzymać – etap całkowitego uzależnienia.

W objęciach nałogu

2 marca 2013

Narkomana łatwo rozpoznać. Podziurawione ręce, roztrzęsione dłonie. Często widzimy ich na dworcach, przystankach, tanich barach, za rogiem sąsiedniej kamienicy. A alkoholicy? Ciężko nie sklasyfikować kogoś, kogo wiecznie widzi się idącego tropem węża po chodniku, pijakiem. Wtedy określenie to samo ciśnie się na usta. Tymczasem mechanizm „internetowego” nałogu od początku do końca przedstawia się tak samo, jak w wyżej wymienionych przypadkach. Zaczyna się od chęci spróbowania czegoś nowego. Zwykła ciekawość. Po czasie przechodzi się z tym do porządku dziennego. Surfowanie po stronach WWW, czatowanie i pisanie e-maili stawiane jest obok codziennych czynności, aż eskalacyjnie zdobywa nad nimi wartościową przewagę. Normalne życie traci na wartości, ustępując miejsca wirtualnej rzeczywistości, aż zaczyna w końcu przeszkadzać. Wtedy dla uzależnionego pojęcie normalnego życia ma już inne znaczenie – takie samo jak dla alkoholika czy narkomana. Tyle że butelkę wody ognistej zastępuje monitor, a strzykawkę – myszka. Znaczenie słowa uzależniony pozostaje niezmienne, zmienia się tylko przedmiot nałogu.

Nowy narkotyk

15 grudnia 2012

Ujęcie z reklamy TPSA. Szybki i stały Internet w Twoim domu! Nieograniczony dostęp do informacji, wspaniały i tani prezent na każdą okazję! Następnie widzimy, jak rozweselona rodzina promienieje z radości, siedząc razem przed monitorem komputera. Są szczęśliwi i – wydawałoby się – spełnieni, a wszystko dzięki modemowi, telefonicznemu łączu i komputerowi. Mają przecież Internet, współczesną wersję bezdennej studni informacyjnej. Jest super, jest super, więc, o co ci chodzi – zapytałby Muniek Staszczyk Odpowiedziałbym – o właśnie to: Do jednej z setek, jeśli nie tysięcy koreańskich kawiarenek internetowych wszedł prawie trzydziestoletni mężczyzna. Wyszedł z niej po pięćdziesięciu godzinach. Martwy. Spędził ten czas na niewygodnym krześle przed monitorem, bez przerwy grając w sieciową grę. Tym sposobem przeciążył wytrzymałość organizmu doprowadzając serce do śmiertelnej czkawki – niewydolności. Był narkomanem, a zabił go narkotyk XXI wieku – Internet.